-Ale niedowiarek no... - podrapałem się po głowię. Po chwili zauważyłem
czapke z liści... a za chwile wyszedł Logan... Spojżał na nas..
-o kurde...
-Oco chodzi? -spytałą dziewczyna spoglądając na mnie ja pokazałem palcem
w strone Logana.. On tylko spojżał na mnie nieufnie i odszedł
przymulony...
-Logan? -szepneła cicho dziewczyna.
-A przejdzie mu. Nie przejmuj się nim. -złapałem ją za rękę. - może damy
sobie szanse? -spytałem podnosząc brew i uśmiechając się.
Karina?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz