Ciągle patrzyłem w telewizor... nic poza tym nie widziałem... Siedziałem
jak przybity pies... Z czerwonymi oczami od niewyspania... Czułem jak
James, Kendal i Carlos, spoglądają na tą sytuacje...
-Logan... - powtórzyła Karina.. wciąż trzymając mnie za rękę... ja nie reagowałem jakbym był pół martwy...
-On w ogóle żyje? -spytała do chłopaków. Oni podnieśli ramiona na znak
że nie wiedzą i przypatrzyli mi się uważnie... Poszturchali mnie by
zbudzić z "snu". W końcu po wielu prubach popatrzyłem na nich a po tem
na Karine...
-Tak, żyje - oznajmili jednocześnie...
-Karina... Wróciłaś... - szepnąłem cicho zadowolony mimo że nie było po mnie widać...
Karina?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz