Dziewczyna poszła a ja byłem oburzony. Podskoczyłem do Jemsa.
-Co ty sobie myślisz! - krzyknąłem.
-No co? - spytał jakby udawał niewiniątka.
-Czułem tę chwile... ta chwila miała nastąpić teraz... - pokazałem palcem.
-Oj jak mi przykro. Znajdziesz jeszcze wiele ładnych lasek - pocieszał mnie.
-Ale ja nie chce innej! Grrr.... - Miałem ochote wyrwać mu kłaki. Ale
powstrzymałem się. James wzioł soczek i z uśmiechem jakby gratulował
sobie za podejście.Myślał nad czymś... Co mnie bardzo niepokoiło...
Karina?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz