piątek, 21 listopada 2014

Od Logan,a cd Kariny

Pocałunek od niej był jak kopnięcie jednorożca... przemiły a zarazem żadki.... poza nia nie widziałem nic... do puki...
-Elo ptaszki skoro już tak tu stoicie to niedaleko jest kręgielnia.-uśmiechnoł się James. I wpychnoł sie biedzy nami sprawiajac... ze musieliśmy sie puścić. On położył mi i Karinie ręke na ramień. Po tem mnie puśił i ciagle trzymał dziewczyne. Byłem jeszcze spokojny...
Karina? XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz